Biblia warszawsko-praska ks. bp. Kazimierza Romaniuka (1927 – 2025) to dzieło wyjątkowe pod wieloma względami. Jest to jeden z nielicznych – obok Jakuba Wujka i Szymona Budnego a współcześnie również Remigiusza Poposkiego – przekład całej Biblii dokonany rękoma jednego człowieka. Poniekąd jest dzieło życia księdza Romaniuka – praca nad całością przekładu zajęła mu aż 35 lat.

Jest to też jeden z pierwszych przekładów, który odchodził od dosłowności na rzecz komunikatywności i dynamizmu wypowiedzi, czasami zahaczając wręcz o parafrazę. W wielu miejscach Romaniuk dodaje własne słowa i dopowiada tekst, który w oryginale szczególnie greckim jest znacznie krótszy.

List do Filipian jako przykład parafrazy

Spójrzmy na List do Filipian 3,8. Jest to jeden z trudniejszych wersów, gdzie pojawia się rzadkie słowo greckie (hapax legomenon, „użyte tylko raz” w całym NT) σκύβαλα (skýbala). Oznacza ono, mówiąc eufemistycznie, „odchody”, „odpadki”, „ekstrementy”, a u wielu autorów greckich miało charakter wyrażenia wulgarnego, gdzie polskiego odpowiednika nie będę przytaczał, ale można się go domyślić.

σκύβαλα występuje też w tekstach ekonomicznych, gdzie oznacza „gnój” zbierany z pola, co koresponduje z handlowym językiem Pawła (Łukasza?). W tym jednym wersecie mamy aż sześć słów z języka handlu i zarządzania:

– ἡγέομαι (hēgeomai) – rządzić, zaliczyć,

– ζημία (zēmia) – strata, też: kara pieniężna, grzywna,

– ὑπερέχω (huperechō) – termin ekonomiczny ale też wojskowy: wywyższyć, przeważyć, posiadać władzę, autorytet,

– ζημιόω (zēmioō) – stracić,

– σκύβαλον (skubalon) – gnój, odpad,

– κερδαίνω (kerdainō) – zyskać, osiągnąć korzyść.

Piszę po raz kolejny o języku Pawłowo-Łukaszowym bo w wersecie tym mamy nie tylko handlowe kerdaino, ale też na początku wypowiedzi wieloznaczne (tak jak podobnie ang. indeed) i różnie tłumaczone μενοῦνγε (menounge), oznaczające przeważnie kontrastowe „faktycznie, raczej, w rzeczy samej w sensie: w gruncie rzeczy, jednakże, ale raczej…).

To samo słowo w przekładach biblijnych w zależności od kontekstu i humoru tłumacza raz przekładane jest jako „tak” a raz jako „nie”. Słówko to występuje w słynnym wersecie Łukasza, gdzie Jezus burzy się na słowa kobiety z tłumu: „Błogosławione łono, które cię nosiło i piersi które ssałeś!”, mówiąc: „Raczej błogosławieni ci, co słuchają słowa Bożego”; i nie może być tu mowy o żadnym „tak, ale…” bo zdanie to Łukasz umieszcza tam, gdzie Mateusz ma scenę niewpuszczenia matki przed swoje oblicze: „Matką moja i braćmi są ci co słuchają słowa Bożego”. I nie wpuścił jej.

Wracając do Filipian. Spójrzmy najpierw na tekst grecki oraz wybrane polskie przekłady:

ἀλλὰ μενοῦνγε καὶ ἡγοῦμαι πάντα ζημίαν
εἶναι διὰ τὸ ὑπερέχον
τῆς γνώσεως Χριστοῦ Ἰησοῦ τοῦ κυρίου μου
δι᾽ ὃν τὰ πάντα ἐζημιώθην,
καὶ ἡγοῦμαι σκύβαλα
ἵνα Χριστὸν κερδήσω

Warszawska: Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę
wobec doniosłości, jaką ma
poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego,
dla którego poniosłem wszelkie szkody
i wszystko uznaję za śmiecie,
żeby zyskać Chrystusa

Tysiąclecia: I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę
ze względu na najwyższą wartość
poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego.
Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego
i uznaję to za śmieci,
bylebym pozyskał Chrystusa

WARSZAWSKO-PRASKA: Zresztą wszystko inne również
w porównaniu z wartością, jaką przedstawia dla mnie możność
poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego
uważam za stratę.
Dla Chrystusa wyzbyłem się dobrowolnie wszystkiego
i wszystko przedstawia dla mnie wartość nie większą niż zwykłe śmieci.
Cenię sobie jedynie to, bym mógł pozyskać Chrystusa

Jak widać tekst Romaniuka jest o 50% dłuższy od przekładów standardowych, jest bardziej rozbudowany i zdynamizowany. Autor dodaje m.in. „dla mnie” przed możnością poznania, mimo że słowa w tekście greckim są bardziej ogólne.

Podobnie słowa o „poniesieniu straty” tłumacz rozszerza o termin „dobrowolnie”. σκύβαλα – śmieci rozbudowane są tu o przymiotnik „zwykłe”.

Wreszcie, krótkie słowa: „aby zyskać Chrystusa” Romaniuk zmienia w całe zdanie: „Cenię sobie jedynie to, bym mógł pozyskać Chrystusa”. Słowa „Cenię sobie jedynie to…” stanowią już parafrazę i dopisek, dość znaczący, tłumacza.

Przełóżmy jeszcze może sam tekst na język polski dla zobrazowania liczby dodatków:

KS: Ale w rzeczy samej wszystko uważam za stratę
wobec przewyższającej [wartości] poznania Chrystusa Jezusa, Pana mego;
dla którego wszystko utraciłem i uważam za odchody,
aby zyskać Chrystusa.

Ten dość krótki i spójny tekst Romaniuk rozbudowuje i parafrazuje, ale czyni to, nie da się ukryć, z lingwistyczną klasą. W wielu miejscach jego interpretacja zmienia jednak sens oryginału. Dla przykładu autor zmienia np. pasywne „poniosłem stratę” na aktywne „wyzbyłem się dobrowolnie”. Łagodzi skybala na „zwykłe śmieci”, mimo że to nie były zwykłe śmieci, ale ekskrement. I na koniec zmienia prostą klauzulę celu na dłuższą parafrazę, dodając „cenię sobie jedynie to…”.

Tak jak napisałem wcześniej, ten tekst zachowuje ducha oryginału, ale mimo wszystko tłumacz dopowiada to czego w tekście tym nie ma, jakby tłumacząc czytelnikowi, co autor miał na myśli. Wielu polskich biblistów z tego właśnie powodu mocno krytykowało ten przekład jako odchodzący od oryginału i „przegadany”.

Obecnie jednak docenia się jego wartość. To co robił kilkadziesiąt lat temu to współczesna metoda przekładu dynamicznego, który ma oddawać sens wypowiedzi a nie słowo-w-słowo. Stąd też, mimo wielu uwag, przekład ten został dość wysoko oceniony przez prof. Marcina Majewskiego, trafiając do pierwszej piątki najlepszych (jego zdaniem) polskich przekładów biblijnych.

BWP a Biblia Tysiąclecia

O ile nikt nie kwestionował wiedzy ks. bp. Romaniuka w zakresie języka greckiego, tak wielu podważało jego umiejętności w zakresie posługiwania językiem hebrajskim. I tutaj dochodzimy do rzeczy mniej ciekawej. Otóż to co zauważono ostatnio, i o czym autor sam nie pisze, to „zapożyczenie” wprost całego nazewnictwa z Biblii Tysiąclecia, wraz z wszystkimi tego błędami. Mówiąc wprost autor bezwiednie kopiuje wszystkie wyrażenia Tysiąclatki, a czasami również i całe wersety, przejmując wyrażenia i biblizmy z BT. Tu i ówdzie zmieniając tylko kolejność słów, co przypomina mi typowe, studenckie plagiaty, gdzie uczniowie zmieniają kolejność wyrażeń, by mechanizmy antyplagiatowe nie wychwyciły kopiowania treści. Czy to za mocne słowa? Spójrzmy na przykłady.

Miejscowość Rama

To samo hebrajskie słowo „Rama” רָמָה z przedrostkiem „ha” (ta, ang. „the”) ה ָרָמָה (ha Rama) Biblia Tysiąclecia jako JEDYNA oddaje trzykrotnie inaczej / błędnie jako:

„Harama, Rama, Ha-Rama” i to w tej samej księdze: Jozuego 18,25, 19,29 i 19,36. Na dodatek jak widzimy są to pobliskie wersety, więc nawet nie można mówić, że to różnice między różnymi tłumaczami w kilku księgach.

Ten sam błąd w całej biblistyce pojawia się tylko w dwóch miejscach:

1. W Biblii Warszawsko-Praskiej: „Harama, Rama, Ha-Rama”. Identyczne błędy!

oraz 2. W Biblii Pierwszego Kościoła, gdzie wydawcy pośmiertnie zmienili przekład ks. Poposkiego i wstawili słownictwo nazw własnych z Tysiąclatki, dokonując – mówiąc wprost – gwałtu na jego tłumaczeniu Septuaginty. Przy okazji usunięto też księgi niekanoniczne. W efekcie z „Biblii Pierwszego Kiościoła” powstała wersja kanonicznie poprawna, z Pierwszym Kościołem niemająca wiele wspólnego. Takich rzeczy nie powinno się robić, szczególnie niedługo po śmierci tłumacza, który nie mógł już protestować. Dlatego w tym miejscu zaprotestuję ja: To co trzymacie w ręku jako wydanie zbiorcze przekładów Poposkiego już nim nie jest.

Wracając do BWP. Ten jeden przykład zdradza, że Romaniuk nie tłumaczył wyłącznie ze źródeł hebrajskich. Jego „przekład” ST to w wielu miejscach korekta Biblii Tysiąclecia. Nawet już pierwsze wersy Genesis brzmią identycznie, mimo że tekst hebrajski pozwala na większą dowolność.

Księga Rodzaju

Zarówno BT jak BWP porzucają hebrajski idiom pānîm „nad obliczem wód” czyli nad taflą, powierzchnią pisząc „nad wodami”:

BT: Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem

BWP: Ziemia była na początku bezładna i pusta

Duch Boży nie tyle się unosił co krążył (məraḥefet) nad powierzchnią wody niczym mityczny ptak po to by zrodzić świat w bezmiarze pierwotnego chaosu (ps wcześniej omyłkowo napisałem: pierwodnego, co wcale nie jest takim złym słowem biorąc pod uwagę wodnistą postać Tihom).

Drugi przykład to Księga Izajasza 8,22-23

Zacznijmy od wersetu 8,22:

tekst hebrajski:

we-’el ’ereṣ yabbît,
we-hinnēh ṣārāh wa-ḥăšēḵāh,
mə‘ūf ṣūqāh,
wa-’ăfēlāh menuddāḥ.

I spojrzy ku ziemi:
a oto ucisk i ciemność,
mrok udręki,
i gęsty-mrok (ciemnia) wygnania (wypędzenia).

BT: potem popatrzy na ziemię:
a oto tylko utrapienie i ciemności,
i przygniatająca noc!
Ale mrok będzie rozpędzony.

BWP 22. A potem spoglądając ku ziemi,
będzie widział tylko utrapienie, mroki,
ciemność i przygnębienie.
Ale mroki zostaną z czasem rozproszone.

Dla porównania:

Warszawska: A gdy spojrzy na ziemię
– oto trwoga i pomroka,
straszna ciemność
i nieprzenikniony mrok.

W wersecie tym Romaniuk nie idzie za tekstem hebrajskim, ale „posiłkuje” się Tysiąclatką. Tam gdzie tekst hebrajski ma krótkie wa-’ăfēlāh menuddāḥ – i mrok wypędzenia BT oddało jako nowe zdanie: Ale mrok będzie rozpędzony! I identycznie czyni Romaniuk: Ale mroki zostaną z czasem rozproszone! W tym jednym przykładzie widać że tekst BWP powiela rozwiązania BT: ale… będzie -> z czasem, podczas gdy tekst masorecki w ogóle nie daje podstaw do takiej interpretacji.

Werset 8,23:

tekst hebrajski wraz z moim przekładem:

kî lōʾ mūʿāf laʾăšer mūṣāq lāh
ka-ʿēt hāriʾšōn hēqāl ʾarṣāh zəḇulun wə-ʾarṣāh nap̄tālî,
wə-hā-ʾaḥărōn hiḵbîḏ dereḵ hayyām ʿēḇer hayyardēn gəlīl haggôyim

I nie będzie ucieczki (lub: ulgi, ciemności) dla tej, co jest w ucisku. Tak jak najpierw wzgardził (lekko-potraktował) krainą Zabulona i krainą Neftalego, tak następnie upokorzy (ciężko-potraktuje) Drogę Nadmorską, Zajordanie, Galileę pogan.

BT 23. Nie zawsze bowiem będą ciemności w kraju, który cierpi ucisk. W dawniejszych czasach upokorzył Pan krainę Zabulona i krainę Neftalego, za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza, wiodącą przez Jordan, krainę pogańską.

BWP 23. Kto znajduje się teraz w ucisku, nie będzie pozostawał w ciemności. Kiedyś upokorzył On kraj Zabulona i Neftalego, ale w przyszłości okryje chwałą drogę prowadzącą w stronę Morza lub poza Jordan, w okolice zamieszkałe przez pogan.

W pierwszym zdaniu tłumacze podążają ta samą ścieżką wywodząc mūʿāf (hapax) od ciemności, podczas gdy główne znaczenie tego słowa to „odlecieć”. Prawidłowy przekład w kontekście dalszych wersetów powinien brzmieć: i nie będzie ulgi dla tej (krainy), co jest w ucisku – bo zostanie w całości upokorzona.

Następnie dochodzimy do rdzenia wersetu Izajasza, dwóch idiomatycznych czasowników, oddanych tu jako:

hēqāl – uczynił coś szybkim, lekkim, odciążył, idiomatycznie: ulżył (odjął ciężaru) lub zlekceważył (odjął wagi),

hikbîḏ – uczynił coś, ciężkim, obciążył, przytłoczył, idiomatycznie: okrył hańbą (obłożył ciężarem) lub: okrył chwałą / szacunkiem (nadał wagi).

Jak widzimy obydwa słowa mają podwójne znaczenie, zarówno pozytywne jak i negatywne. Dosłownie: najpierw lekko potraktował krainy A, lecz następnie ciężko potraktuje krainy B. Dotyczy to oczywiście najazdu Asyryjczyków i odpowiada historycznemu stopniowemu podbojowi tych krain: najpierw północnej części przez Tiglat Pilesera III a potem zajęcia reszty Samarii i Drogi do morza (to też nazwa krainy) przez Salmanasara V.

Asyria najpierw zlekceważyła krainy izraelskie ustanawiając marionetkowego Ozeasza (zdrobnienie od Jehoszuy, czyli Jezusa!), a potem je dobiła, biorąc Ozeasza w niewolę. I przekład ten jest spójny z dalszą częścią Izajasza, gdzie mowa jest o nałożeniu rózgi na Izraela.

Tymczasem niemal wszystkie przekłady chrześcijańskie dokonują manipulacji wybierając drugą formę hikbîḏ po to by uwzględnić wywyższenie Galilei, w której zamieszkał oczywiście Jezus nowotestamentowy. Tymczasem nawet ewangelista Mateusz, cytując ten fragment, pomija całkowicie czasowniki, wymieniając tylko krainy. Gdyby w tekście pierwotnym była mowa o wywyższeniu zostałoby to podkreślone w jego ewangelii a nie jest. Septuaginta również ten czasownik pomija pisząc tylko by „Galilea działała szybko!” oddając pierwotny sens heqal, a nie idiomatyczny.

Tysiąclatka: W dawniejszych czasach upokorzył + za to w przyszłości chwałą okryje

BWP: Kiedyś upokorzył + ale w przyszłości okryje chwałą

Romaniuk po raz kolejny kopiuje rozwiązania lingwistyczne BT (następnie => w przyszłości). Zresztą, inne współczesne przekłady chrześcijańskie w tym protestanckie mają ten sam schemat: okryje hańbą – a później chwałą. Inaczej mamy za to w starych przekładach – Gdańska („uczyni ciężką”) i w Wujku („potem ciężej obciąży”), gdzie zgodnie z Wulgatą zachowano prawidłowy przekład i kontekst wypowiedzi.

Podsumowanie

Biblia Warszawsko-Praska jest przekładem niejednoznacznym. Z jednej strony imponuje rozmachem pracy jednego człowieka nad tekstem biblijnym, lingwistyczną swobodą, szczególnie w partiach nowotestamentowych, gdzie Romaniuk miał największą wiedzę. Z drugiej w wielu miejscach zdradza silną zależność i oparcie się na Biblii Tysiąclecia, co obniża jej wartość krytyczną.

To przekład, który w wielu miejscach zamiast tłumaczyć dopowiada i parafrazuje. Dla jednych jest to oznaka nowoczesności, dla innych znacząca wada i odejście od tekstu pierwotnego.

Przekład ten w Starym Testamencie zdradza ślady silnej zależności od Biblii Tysiąclecia, przejmując jej nazewnictwo, błędy i rozwiązania redakcyjne. W ten sposób traci wartość samodzielnego świadectwa pracy z językiem hebrajskim. Do tej pory kwestie te nie były zauważane i szczegółowo badane.

Jeżeli macie czas, może sami sprawdzić te zależności, badając wybrane wersety BT oraz BWP w księgach Starego Testamentu. Kiedy zacząłem czytać dalej Izajasza, miałem wrażenie, że przeglądam parafrazę Tysiąclatki a nie niezależny przekład… Zapraszam do dyskusji.