Druga połowa XIX wieku to dla Francji okres wyjątkowo burzliwy. Upadek cesarstwa Napoleona III i klęska w wojnie z Prusami (1871) doprowadziły do powstania III Republiki. Jednocześnie narastał spór między republikanami a monarchistami, a także coraz ostrzejszy konflikt między państwem a Kościołem. Postępująca laicyzacja objawiała się w ograniczaniu wpływów duchowieństwa w szkolnictwie i w polityce. To właśnie w tym klimacie, w parafii Rennes-le-Château, rozpoczyna swoją działalność ksiądz Bérenger Saunière.

Rennes-le-Château

Rennes-le-Château to niewielka miejscowość w Langwedocji, położona w departamencie Aude na południu Francji. Historia tego miejsca sięga głębokiej starożytności. W epoce rzymskiej okolica należała do ważnego szlaku komunikacyjnego, a położone nieopodal Rennes-les-Bains znane było z gorących źródeł – archeolodzy odkryli tu rzymskie systemy wodne i baseny uzdrowiskowe. W średniowieczu okolica ta była natomiast świadkiem dramatycznych wydarzeń związanych z krucjatą przeciwko albigensom.

W XIX wieku Rennes-le-Château było już tylko biedną, podupadłą parafią, liczącą zaledwie kilkuset mieszkańców. Średniowieczny kościół pod wezwaniem św. Marii Magdaleny znajdował się w opłakanym stanie, podobnie jak cała plebania. Miejsce to wydawało się zupełnie nieistotne, aż do czasu, gdy proboszczem został młody kapłan Bérenger Saunière.

Bérenger Saunière

Bérenger Saunière urodził się w 1852 roku w Montazels, niedaleko Rennes-le-Château, w ubogiej rodzinie rolniczej. W 1879 roku, mając 27 lat, przyjął święcenia kapłańskie. Początkowo pracował jako wikary, a w lipcu 1885 roku został mianowany proboszczem w Rennes-le-Château.

Już w pierwszych latach posługi zwrócił na siebie uwagę władz państwowych ze względu na swoje ostre, antyrepublikańskie kazania. Jego jawnie monarchistyczna postawa niemal doprowadziła do usunięcia go z parafii. Jednocześnie przyniosła mu popularność w lokalnym środowisku ziemiańskim, zwłaszcza wśród arystokratek z okolicy, które zaczęły wspierać go finansowo, przeznaczając datki na odnowę zaniedbanego kościoła.

Przełom nastąpił pod koniec lat 80. XIX wieku, kiedy Saunière rozpoczął długo odwlekaną renowację kościoła św. Marii Magdaleny. Podczas prac remontowych rzekomo miał znaleźć coś niezwykłego – dokumenty i pergaminy prowadzące do skarbu Blanki Kastylijskiej lub innych depozytów. Faktem jest, że od tego momentu jego sytuacja materialna uległa radykalnej zmianie. Z ubogiego proboszcza przeistoczył się w człowieka dysponującego ogromnymi środkami. Odnowił kościół (1896-97), dokupując szereg figur oraz fresków, następnie wzniósł okazałą rezydencję Villa Béthanie i charakterystyczną wieżę Tour Magdala (1899-1905), gdzie stworzył prywatną bibliotekę. Rozbudował również ogrody, w których trzymał egzotyczne rośliny i zwierzęta – coś na kształt prywatnego parku rozrywki, do którego zapraszał okolicznych arystokratów oraz duchownych.

Upadek

Jego bogactwo przyciągnęło uwagę parafian oraz władz kościelnych. Wg raportów kościelnych jego inwestycje pochłonęły co najmniej 28 tysięcy franków – ponad 2,2 mln zł w przeliczeniu na naszą walutę. Sam Saunière zeznawał o darowiznach w łącznej wysokości ok. 115 tys. franków czyli ok. 10 mln zł. Został oskarżony o handel mszami, do którego nie chciał się przyznać. Miał przyjmować ofiary z całej Francji a nawet i innych państw europejskich, gdzie wykupywał ogłoszenia prasowe. Oczywiście intencje mszalne w takiej liczbie przekraczały możliwości ich odprawienia i były zabronione w prawie kościelnym.

Proces ciągnął się przez kilka lat i zakończył w 1911 roku wyrokiem niekorzystnym dla Saunière’a. Został on zawieszony w obowiązkach proboszcza. Formalnie pozostał bez parafii, lecz nadal mieszkał w swojej willi Betanii, korzystając z majątku, jaki zgromadził.

Ostatnie lata życia spędzał w Rennes-le-Château w towarzystwie swojej długoletniej gosposi i finansowej pośredniczki, Marie Dénarnaud (ur. 1868). To z nią prowadził wszystkie operacje finansowe i na jej konta miały wpływać środki. To również z jej kont prowadził zakupy np. działek pod rezydencje. Saunière zmarł w styczniu 1917 roku, niedługo po święcie św. Sulpicjusza, pozbawiony tytułu proboszcza i środków finansowych. Te wydawał na prawników i ciągłe procesy z władzami kościelnymi

Handel mszami

Jednym z najczęściej powtarzanych wyjaśnień wzbogacenia się Saunière’a jest handel intencjami mszalnymi. Mechanizm ten miał polegać na przyjmowaniu ofiar od wiernych z całej Francji – zazwyczaj w wysokości jednego franka – w zamian za obietnicę odprawienia mszy. W archiwach kurii pojawiają się wzmianki o tysiącach takich intencji, które rzekomo przyjął proboszcz z Rennes-le-Château, choć fizycznie nie był w stanie ich wszystkich odprawić.

Według współczesnych sceptyków, sprawa skarbu Saunière’a ma więc zupełnie przyziemne wytłumaczenie. Francuski badacz Jean-Jacques Bedu twierdził, że proboszcz prowadził bardzo szczegółowe rejestry związane z handlem intencjami mszalnymi: zapisywał nazwiska, adresy czasopism i duchownych, do których wysyłał ogłoszenia, i odnotowywał tysiące zamówień. Część tych archiwów, jak twierdzą historycy, wciąż znajduje się w rękach rodziny Captier w Carcassonne, związanej z Rennes-le-Château i lokalnym muzeum. Do tej pory nie udostępniono żadnych skanów. Wikipedia również milczy na ten temat pisząc o tylko dwóch udokumentowanych darowiznach.

Jeśli przyjąć tę wersję, to Saunière był po prostu wyjątkowym hochsztaplerem, który dzięki masowej korespondencji zbudował system pozyskiwania niewielkich, ale licznych ofiar. To właśnie one miały stanowić źródło jego fortuny. Wraz z pozbawieniem funkcji proboszcza zniknęło źródło jego dodatkowych dochodów. Sam proboszcz w trakcie procesu kościelnego nie przedstawił swoich ksiąg, lecz próbował bronić się listą darczyńców, sugerując, że jego bogactwo pochodziło ze wsparcia prywatnych osób.

Możliwe jest też inne rozwiązanie. Saunière był księdzem zaangażowanym politycznie i na jego ręce trafiały ogromne środki od arystokracji, związane z rozwojem ruchu antyrepublikańskiego. „Sprzedaż mszy” mogła być jedynie zasłoną dla prowadzonych operacji finansowych bo trudno sobie wyobrazić, jak Saunière w krótkim okresie pozyskał dziesiątki czy też setki tysięcy darczyńców.

Marie Dénarnaud

Po śmierci Saunière’a w 1917 roku cała posiadłość trafiła do rąk jego gospodyni, Marie Dénarnaud. Niektórzy sugerują, że tych dwoje łączyło coś więcej i znacznie bliższe relacje. Z całą pewnością – finansowe. Przez kolejne trzy dekady żyła ona samotnie w Rennes-le-Château, utrzymując się z resztek majątku i niewielkich darowizn.

Według sceptyków ksiądz Saunière miał umrzeć w niedostatku, a jego spadkobierczyni, Marie Dénarnaud, również spędziła resztę życia w biedzie. Jest jednak pewien szkopuł. Marie aż przez trzy dekady utrzymywała i zachowała całą ogromną posiadłość, mimo że formalnie nie dysponowała żadnymi stałymi dochodami. Dopiero II wojną światowa i starość zmusiły ją do sprzedaży nieruchomości. Można więc zadać sobie pytanie: czy rzeczywiście oboje popadli w ubóstwo, czy może mieli dostęp do ukrytych środków finansowych i depozytów np. złota, których upłynnianie stało się już utrudnione w trakcie niemieckiej okupacji.

Noël Corbu

W 1946 roku Dénarnaud sprzedała całą posiadłość lokalnemu handlarzowi Noëlowi Corbu, w zamian za dożywotnią opiekę i wyżywienie. Corbu wprowadził się z rodziną do Villa Bethania, gdzie urządził hotel i restaurację. Dénarnaud mieszkała tam aż do swojej śmierci w 1953 roku.

To właśnie Noël Corbu (a nie Pierre Plantard czy Philippe de Chérisey) w latach 50. XX wieku zaczął popularyzować historię rzekomego skarbu Saunière’a. Aby przyciągnąć gości do prowadzonej przez siebie restauracji w Villa Bethania, opowiadał sensacyjne historie o proboszczu, który podczas remontu kościoła odkrył pergaminy zawierające „teksty w języku łacińskim i francuskim”, wskazujące na ukryte bogactwa Blanki Kastylijskiej.

Jego opowieści trafiły do prasy regionalnej, a następnie do książek autorów takich jak R. Charroux czy de Sède. W 1968 r. Corbu ginie w wypadku samochodowym a mit Zakonu Syjonu i jego skarbów zaczyna żyć własnym życiem. W kolejnych latach legenda Rennes-le-Château zaczęła łączyć się z wątkami o templariuszach, katarach, Merowingach i tajemnicach Kościoła, w tym z grobem Chrystusa i Marii Magdaleny, a jej kulminacją było wydanie „Kodu Leonarda da Vinci”.

Tuż przed śmiercią, w 1965 r. Noël Corbu sprzedał jednak całą posiadłość Henri Buthionowi, restauratorowi z Lyon, który prowadził w niej hotel do 1993 roku. Obecnie w Villa Bethania i przyległych budynkach mieści się muzeum księdza Saunière’a, należące do gminy Rennes-le-Château.

Zakończenie

Rennes-le-Château stało się celem pielgrzymek poszukiwaczy skarbów, ezoteryków i badaczy spisków. Prawda historyczna zaczęła coraz bardziej mieszać się z fantazją, a postać Bérengera Saunière’a – ubogiego proboszcza, który nagle stał się bogaczem – stała się osią jednej z najsłynniejszych zagadek XX wieku.

Bogactwo Saunière’a i opowieść o skarbie, jaka narosła wokół Rennes-le-Château, z dzisiejszej perspektywy wygląda na mit, który swój ostateczny kształt zawdzięcza przede wszystkim Noëlowi Corbu i jego sensacyjnym opowieściom z lat 50. XX wieku. To on nadał historii formę legendy, która trafiła do mediów, a następnie została rozwinięta przez kolejnych autorów.

A jednak warto postawić pytanie czy w tej opowieści mogły tkwić jakikolwiek ziarna prawdy? Czy naprawdę wszystko da się sprowadzić do handlu intencjami mszalnymi i wyobraźni Noëla Corbu i innych francuskich fantastów? Jeżeli mamy szukać drugiego dna całej opowieści to tylko w dowodach materialnych: rzeźbach, pergaminach, wydawnictwach historycznych z epoki, powstałych przed latami 60. i fałszerską twórczością de Chériseya. O tym już w kolejnym odcinku naszej opowieści.

Na ilsutracji: Bérenger Saunière oraz Marie Dénarnaud.