Jednym z ostatnio poruszanych wątków były tajemnice francuskiej miejscowości Rennes-le-Chateau. Odkryto w niej (rzekomo) dwa pergaminy, które pozwoliły miejscowemu proboszczowi na znalezienie skarbu i przeprowadzenie ogromnych inwestycji. Tyle mówi miejscowa legenda. Według sceptyków wszystko to jest tylko nieudolnym fałszerstwem, pergaminy nie niosą z sobą żadnej sensownej treści, a ksiądz wzbogacił się na handlu mszami i arystokratycznych koneksjach.
Wszystko to może być prawdą z wyjątkiem jednej rzeczy. Pergaminy zdradzają w swojej strukturze i kompozycji znacznie większą wiedzę biblistyczną i leksykalną, niż się oficjalnie przyznaje. Może to wskazywać na dwie warstwy redakcyjne: autor pergaminów znał perfekcyjnie łacinę i grekę. Późniejszy kopista / fałszerz, przepisujący dokument, dokonał w nim licznych błędów zdradzających brak elementarnej wiedzy z zakresu łaciny. Twórca współczesnych kopii i autor pierwotnej kompozycji pergaminów to dwie różne osoby. Nie można jednocześnie znać łacinę i jej nie znać.
KODEKS BEZY
Pierwszy pergamin jest tutaj szczególny pod względem użytego materiału. Twórca (lub twórcy?) wykorzystał tu Łukaszową perykopę o zrywaniu kłosów w szabat (Łk 6,1–5), ale w wersji mniejszościowej, pochodzącej z Kodeksu Bezy (Codex Bezae Cantabrigiensis). Faksymile tego kodeksu ukazało się dopiero w roku 1891, co wskazuje też na najwcześniejszą możliwą datę powstania pergaminów: koniec XIX wieku, początek XX.
W tym miejscu przechodzimy do dwóch istotnych rzeczy. Philippe de Chérisey, jeden z potencjalnych fałszerzy, przygotował dokument „Pierre et papier” („Kamień i papier”), w którym to jakoby miał opisać dokładne mechanizmy powstania obydwu pergaminów. Dokument ten miał się ukazać 20 lat po śmierci autora (ta nastąpiła w 1985 roku) i faktycznie – ujrzał on światło dziennie dopiero w 2010 roku – 25 lat po śmierci de Chériseya. Kilka lat temu udało mi się zakupić ten dokument (oryginalne francuskie faksymile + angielskie tłumaczenie). Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że w tym „testamencie fałszerza” de Chérisey miejscami kompletnie błądzi, przedstawia nieprawdziwe mechanizmy dekodowania, nie zna połowy użytych szyfrów i co najważniejsze – nie zna nawet źródła użytego tekstu biblijnego.
Już na samym początku twierdzi, że „Le document I est un montage de trois évangiles synoptiques rappelant le même événement, soit LUC (I,5) MATTHIEU (III 1.2) MARC (II 23.28)” – „Dokument I jest połądczeniem / kompilacją trzech ewangelii synoptycznych, opisujących to samo wydarzenie, mianowicie ŁUKASZA (I,5), MATEUSZA (III 1.2) oraz MARKA (II 23.28)”. I nie jest to prawdą. Dokument I nie stanowi połączenia trzech ewangelii, zawiera tekst wyłącznie jednej: Łukasza 6,1-4 (NIE: 1-5). De Chérisey myli się nawet w numeracji wersetów pisząc „Łk I,5” zamiast „Łk VI 1.5”. Przekład angielski tego nie wychwycił! I możliwe, że nie jest to przypadek bo w kolejnym, „dużym pergaminie” zakodowano kolejny, łaciński fragment z Bezae, tym razem Łukasza 5,1. Albo więc de Chérisey wie więcej niż pisze, albo tylko kopiuje posiadane dane i informacje, albo myli wersety.
De Chérisey w różnych, cytowanych w prasie i książkach wywiadach kilkukrotnie powtarzał, że tekst „małego pergaminu” pochodzi z kompilacji trzech ewangelii w wersji Wulgaty a dokładniej z „L’archéologie chrétienne, Doma Cabrola (Biblioteka Narodowa, sekcja C25)”. Dopiero w 2004 (!) roku niezależny badacz Wieland Willker odkrył prawdziwe źródło teksu: Kodeks Bezy. Przez 40 lat (!) wszyscy poważni badacze i autorzy powtarzali bez zająknięcia nieprawdziwą informację de Chériseya i nikt tego nie sprawdził. Zrobił to dopiero Willker.
A skąd ta pomyłka? Bo tekst Bezy jest wyjątkowy. Fragment te stanowi częściowo odmienne, niezależne od Vulgaty tłumaczenie tekstu greckiego (?) lub innego źródła, ale to nie wyjaśnia wszystkich wariantów. Część wypowiedzi pochodzi z Łukasza, część jest zgodna z Markiem, a część z Mateuszem. Stanowi to wyjątkową mieszankę synoptyczną, w której trekst Bezy stanowić może „czwartą” ewangelię synoptyczną, niezależne tłumaczenie wspólnego źródła lub kompilację wszystkich trzech synoptyków.
Już sam początek et factum est jest bardziej zgodny z Markiem niż Łukaszem, następnie mamy występujące tylko u Łukasza in sabbato secundo primo. Zamiast transiret per sata D tłumaczy: abire per segetes. Zamiast eius spicas mamy illius coeperunt uellere spicas – zgodnie z Markiem i Mateuszem.
Tekst Bezy posiada znaczną część tekstu zgodnie z wersją Łukasza, ALE niektóre zwroty są znane tylko Markowi np. ei ecce quid faciunt, numquam, inne tylko Mateuszowi: discipuli tui, licebat, solis. Kopista manuskryptu myli się też w kilku miejscach pisząc eum zamiast cum, erat zamiast erant i introibit w miejscu introiit.
Teksty Marka i Mateusza są w miarę zgodne z Wulgatą. O ile zmienia się częściowo słownictwo, tak sama treść podąża za wersją ewangeliczną. Wersja D jest krótsza od Wulgaty a najdłuższym skrótem jest usunięcie wtrętu Marka nt. Abiatara: sub „Abiathar principe sacerdotum” nie występuje w wersji D. W przypadku Łukasza sytuacja jest odmienna. Zmiany w tekście zbliżają tę wersję do Marka i Mateusza.
DEUTEROPROTO
Kodeks Bezy zachowuje również trudny wariant z Łukasza 6,1 ἐν σαββάτῳ δευτεροπρώτῳ – in sabbato secundo primo
Biblia Tysiąclecia ma tutaj: „W szabat przechodził wśród zbóż”, podczas gdy tekst grecki i łaciński zawiera niegramatyczną kalkę z hebrajskiego wayhi… laleket: Ἐγένετο δὲ ἐν σαββάτῳ {δευτεροπρώτῳ} διαπορεύεσθαι αὐτὸν διὰ σπορίμων,
„Stało się zaś w szabacie {drugopierwszym}, że przechodzić mu było przez zasiewy”.
Tak zwane „najlepsze” kodeksy (א B L W) usuwają niezrozumiałe δευτεροπρώτῳ. EIB tłumaczy jako „pewien” szabat. Tyle że Łk nie używa tu słowa „pewien”, δευτεροπρώτῳ ma inne znaczenie. Jest to kolejna kalka semicka oznaczająca szabat „drugi po pierwszym” dniu Paschy.
Słowo to stanowi w NT hapax legomenon, a jego sens nie jest grecki, lecz wprost semicki.
„שֵׁנִי רִאשׁוֹן” — drugi po pierwszym: „drugi (szabat) po pierwszym dniu (Paschy)” lub „drugi w pierwszym [tygodniu Paschy]”
Takie znaczenie mają też angielskie słowniki:
1. second-first
2. (specially) a designation of the Sabbath immediately after the Paschal week (being the second after Passover day, and the first of the seven Sabbaths intervening before Pentecost)
Inaczej mówiąc, Łukasz „ukrywa” w tekście ewangelii fakt wcześniejszej PASCHY przed tygodniem męki. I jest to w pełni zgodne z tekstem Janem, u którego w tym miejscu narracji Jezus odbywa pierwszą Paschę!
U Jana zaraz po weselu w Kanie (J 2,1–11) następuje pierwsza Pascha:
2.12. Potem udał się do Kafarnaum wraz z matką swoją i braćmi, i uczniami swoimi, i tam pozostali kilka dni.
2.13. A gdy się zbliżała Pascha żydowska, udał się Jezus do Jerozolimy.
Po której wyrusza do Galilei przez Samarię gdzie mówi o… żniwach:
4.35. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo.
Sprawdźmy więc czy u Łukasza przed perykopą o zbożach znajduje się jakakolwiek aluzja do uczty weselnej w Kanie? Cofamy się o parę wersetów i znajdujemy… „wielką ucztę” u celnika Lewiego (Łk 5,29-32)!
I jeśli u Jana przed paschą Jezus bierze udział w weselu, gdzie zamienia wodę w wino, tak u Łukasza przed aluzją o zakończeniu święta Paschy mamy opis uczty u Lewiego, gdzie Jezus nagle zaczyna nauczać o… nowym winie, a wcześniej poucza słuchaczy, że „nie mogą synowie zaślubin (czyli goście weselni) pościć gdy jest z nimi oblubieniec (pan młody).. ale przyjdą czasy, gdy oblubieniec będzie im zabrany i wtedy będą pościć”.
Mamy więc dwie uczty – wesele w Kanie, gdzie Jezus zachowuje się jak pan młody i wydaje rozkazy służbie przy przynosili wodę a on ją zmienia w wino – oraz „wielką ucztę” u Lewiego, gdzie Jezus ni z gruszki ni z pietruszki, nazywa współobecnych „gośćmi weselnymi” a siebie samego „panem młodym”.
Możliwe więc, że Łukasz i Jan przekazują wspólną tradycję:
– Jezus rozpoczyna swą misję od królewskich zaślubin
– udaje się na Paschę do Jeruzalem
– po święcie idzie przez zboża
– wraca do Galilei gdzie uzdrawia syna setnika / urzędnika królewskiego.
Jan nie mówi wprost, na czyim weselu jest Jezus. Łukasz nagle ucztę z celnikami zmienia w wesele. Podobnie dalej, tam gdzie Jan pisze wprost o święcie Paschy tam Łukasz pisze że był szabat „drugopierwszy” co przyprawia kopistów i tłumaczy o ból głowy.
I ten właśnie najbardziej zaskakujący fragment Łukasza umieszczono na małym pergaminie z Rennes. A co zdradza znajomość łaciny autora? Otóż w trzecim wersecie rzekomi fałszerze dodają brakujące w D słowo IPSO, które występuje tylko w wariancie Wulgaty. A słowo to dodają w konkretnym celu, zmieniając jego wygląd tak, że po odwróceniu pergaminu tekst łaciński zmienia się… w tekst grecki. I takich technik z całą pewnością nie mogła wprowadzić osoba mająca problemy z odczytem tekstu po łacinie.
Podsumowując:
– tekst kodeksu Bezy ma charakter miejscami niespotykany, odmienny od wersji Wulgaty, łączący elementy z kilku ewangelii, skracający inne, tak jakby stanowił „czwarte tłumaczenie / wersję redakcyjną” tekstu bazowego a nie kopię z greki
– i co z istotne, tekst grecki D jest również w tym miejscu (i nie tylko w tym) całkowicie inny od tekstu znanego z ewangelii Łukasza! dlaczego autor mając do dyspozycji jakoby grecki tekst źródłowy, który tłumaczy i zamieszcza obok na osobnych kartach w układzie dwujęzycznym przekazuje nam… całkowicie inny tekst grecki?
– analizując ten fragment zauważyłem, że niespotykane nigdzie indziej słowo δευτεροπρώτῳ wskazuje – słownikowo – na szabat po święcie Paschy a święto to opisuje wprost… Ewangelia Jana,
– cofając się kilka perykop wstecz Jan opisuje wesele w Kanie Galilejskiej a Łukasz ucztę wielką u Lewiego, gdzie Jezus nazywa siebie panem młodych a ucztujących gośćmi weselnymi
– po scenie w zbożach zarówno Jan jak i Łukasz przechodzą do uzdrowienia syna osoby wysoko postawionej (setnika / basilikosa – dworzanina, dosłownie „kogoś królewskiego”).
Łukasz nie tylko w tym miejscu zdradza, że zna „trzyletnią” strukturę Jana. W dwóch innych wersetach Jezus wspomina o tym, i robi to tylko w wersji Łukasza, że jego nauka będzie trwała trzy i pół roku:
Łk 13:7-8 Oto trzy lata przychodzę… (alegoria ogrodnika)
Łk 13:33 Trzeba mi dzisiaj i następnego, i kolejnego, podążać…
I teraz czy w ewangeliach synoptycznych znajdziemy inne fragmenty znane z Jana, które nie są opisane wprost? Jednym z nich jest próba porwania i „obwołania królem” (J 6,14-15), ale to już temat na kolejny odcinek, gdzie przyjrzymy się też słowom w języku greckim ukrytym w tekście łacińskim Bezae.









