Niewielka francuska miejscowość Rennes-le-Château, z wczesnośredniowiecznym, sięgającym czasów karolińskich kościołem św. Marii Magdaleny (Église Sainte-Marie-Madeleine), od blisko stulecia pozostaje jednym z najbardziej intrygujących punktów na mapie europejskich zagadek i tajemnic. To miejsce, w którym splatają się wątki historii, legend, mitów i – co dla nas szczególnie istotne – także tekstów biblijnych. Jedne opowieści mają solidne podstawy, inne są wytworem literackiej fikcji. Przyjrzyjmy się bliżej tej miejscowości i narosłym wokół niej mitom.

Kodeks Bezy

Na początek kilka słów wyjaśnienia. Skąd pomysł na cykl o zagadkach związanych z Rennes-le-Château? Z jednej strony powodem jest sezon wakacyjny i okazja, by sięgnąć po temat nieco lżejszy, choć nadal bliski naszej głównej perspektywie – biblistyce. Bo w rzeczywistości tajemnice tej niewielkiej miejscowości dotykają nie tylko mitologii związanej z tradycją chrześcijańską – od postaci Marii Magdaleny po opowieści o Graalu – lecz także, w sposób pośredni, prowadzą do kwestii fundamentalnych dla badań biblijnych: problemu synoptycznego i analizy wariantów tekstu Nowego Testamentu. To właśnie ten punkt styku czyni Rennes-le-Château fascynującym tematem także na blogu biblistycznym.

Jednym z elementów legendy budowanej wokół Rennes-le-Château jest bowiem dokument zawierający fragment Ewangelii Łukasza. Zapisano go jednak w niezwykłej formie, zachowanej w tzw. tradycji zachodniej (Kodeks Bezy). Tekst ten ma charakter wyjątkowy – łączy wersety i słowa znane z różnych Ewangelii i zdaje się pochodzić z innej, dziś zapomnianej tradycji. To właśnie analiza tego fragmentu była dla mnie, około 25 lat temu, początkiem fascynacji wariantami tekstualnymi i problemem synoptycznym, a w konsekwencji doprowadziła do stworzenia pierwszej Synopsy, opartej o tekst Biblii Warszawskiej.

Na tym niewielkim pergaminie odkryłem w ostatnich tygodniach, kiedy to wróciłem do analizy całej historii, nie tylko pojedyncze warianty z Wulgaty, ale też słowa zapisane… w języku greckim. Podważa to całą narrację o tym, że jest to nieudolna fałszywka z lat 60., wykonana rękoma osób nieznających języków klasycznych, komediantów, mylących słowa zapisane po łacinie. Tymczasem tekst ten zawiera gry słowne ujęte nie tylko w łacinie, ale też w grece.

Kamień i papier

Po wielu latach starań udało mi się też nabyć w jednej z londyńskich księgarni kluczowy dokument „Pierre et Papier” (Kamień i papier) autorstwa jednego z głównych „fałszerzy” – Philippe’a de Chériseya. Miał on stanowić pośmiertne wyznanie w jaki sposób dokonano całego fałszerstwa i jakich użyto skomplikowanych technik kryptograficznych do przygotowania pergaminów. Tymczasem z opublikowanych treści wynika kompletnie coś innego – de Chérisey przedstawia w nim błędne informacje o sposobach kodowania, błędne źródła tekstu, błędne matryce znaków i w zasadzie nie zna połowy kodów i gier słownych, które powinien znać, gdyby był autorem. Jego wyjaśnienia samego kodu – czym też się zajmiemy szczegółowo – zdradzają, że nie miał zielonego pojęcia o tym, co rzekomo stworzył. Chyba że dokument Pierre et Papier to kolejna kpina z czytelników. Tyle że w środowisku sceptyków, jak widać bez głębszej analizy, brany jest na poważnie.

Przyjrzymy się więc też całemu procesowi kodowania tekstu, bo ten w polskiej literaturze nigdy nie został opisany, a jest równie fascynujący co cała historia i mitologia narosła wokół Rennes-le-Château. Dokumenty materialne i źródłowe wskazują na jedno – za całą zagadką Rennes nie stał ani ksiądz Sauniere, ani de Chériseya, tylko ktoś trzeci. Kto? O tym już w kolejnych odcinkach.

Na ilustracji fresk z kościoła Rennes-le-Château autorstwa Giscarda z Tuluzy, przedstawiający Jezusa na górze usłanej różami, nawiązujące tym samym do cudu pasterki – św. Germany z Pibrac (Sainte Germaine de Pibrac).